Dzień Mamy

Konkursy, loterie, liga i turnieje PvP

Dzień Mamy

Postautor: ViviM0rte » poniedziałek 13 maja 2019, 21:33

Witajcie!

Z okazji zbliżającego się Dnia Mamy chcielibyśmy zaprosić wszystkich Graczy do udziału w evencie .
Nagrody niespodzianki za zajęcie I-III miejsca w każdej z kategorii. Prace maja przedstawiać pokemony: rodziców z dziećmi.

Co należy zrobić?
a) Prace plastyczną,
b) Krótką historyjkę,
c) Krótką rymowankę lub wierszyk.

Zasady:
Prace ściągnięte z internetu są zabronione.
Prace mają być dane osobiście na forum.
Prace można zrobić w 3 różnych kategoriach, po jednej pracy .

Prace ocenią Denek ,Vego, Arizona, Lotoska i Vivimorte.
Na prace czekamy do 26 maja.
Awatar użytkownika
ViviM0rte
Pokefan
 
Posty: 7
Rejestracja: piątek 19 kwie 2019, 07:45

Re: Dzień Mamy

Postautor: [Empirion] » wtorek 21 maja 2019, 21:56

Cześć,

Chyba będę pierwszy - proszę, nie śmiejcie się. Nie jestem artystą :)

No to od końca:

Rymowanka:

Poke mama, poke pies
poke synek tez tam jest

Poke mama dziecko kocha
Poke pieska, poke spiocha

Poke piesek mamie da
Poke serce, które ma

Poke kwiaty, czekoladki
Dla kochanej poke matki

W poke święto poke Mam
Poke Mamo żyj dziś nam!

Opowiadanie:


Dawno temu w nadbrzeżnych wodach Cerulean żyła sobie mama Magicarp ze swoim synkiem Karpikiem. Nawet jak na magicarpia, Karpi był mały i nieporadny. Mama dbała o swoje jedyne dziecko najlepiej jak umiała - przynosiła mu świeże wodorosty, czyściła mu łuski najpiękniejszymi koralami z rafy i kładła do łóżka z najdelikatniejszych alg morskich. Chciała, aby jej dziecko rosło duże i silne. Pewnego dnia podczas wyprawy po wodorosty zza ukwiałów wyłoniła się Carvanha.
-Czego tu szukasz mały magicarpiu? - zapytała.
-Wodorostów na obiad dla mojego synka - odpowiedziała mama Magicarp i płynęła dalej. Nagle zza skały wypłynęły trzy kolejne Carvanhy.
- Tak się składa, że to nasz teren i nie możesz nic stąd zabierać - warknęła pierwsza z nich.
- Za pływanie tutaj należy sie opłata - powiedziała druga
Trzecia ryba nie powiedziała nic, tylko podpłynęła bliżej Magicarpia.
- Ale ocean należy do wszystkich - powiedziała cichutko mama Magicarp i starała sie odpłynąć. Było jednak za późno, Carvanhy już ja otoczyły.
- Albo zapłacisz, albo Cie zjemy! -ryneła pierwsza
Mama Magicarp zaczęła uciekać w stronę swojego bezpiecznego domu w koralowcach, bulgotała o pomoc i machała płetwami tak szybko jak to możliwe dla tak małej rybki...carvanhy były jednak szybsze.

Mały Karpik wstał już po krótkiej drzemce i zastanawiał się, gdzie jest jego mama. Nagle usłyszał jej rybi krzyk i szybko popłynął w kierunku z którego dochodził. Zobaczył cztery złe carvanhy goniące jego mamę.
- Zostawcie ją! - krzyknął
Carvanhy zatrzymały się na sekundę ze zdziwnieni, że taki narybek chce cokolwiek zrobić. Zaśmiały się, a jedna z nich krzyknęła:
- zjemy Twoja mamę a Ciebie na deser!

Mały Karpik zaatakował, ale jedno uderzenie ogona posłało go na piaszczyzste dno oceanu. Kiedy odzyskał przytomność, zobaczył jak Carvanhy atakują jego mamę i chcę ją zjeść. Słyszał jak jego mama płacze, wiedział, że jest mały i słaby, ale kochał mamę, która dbała od małego jajeczka. Zaatakował ponownie, ale znowu został uderzony ogonem i o mały włos nie zemdlał. Nagle jedna Carvanha ugryzła jego mamę w płetwę, tego było juz za wiele. Wybuchła w nim cała synowska rybia miłość i chęć obrony swojej mamy. Po raz trzeci popłynęł w stronę napastników bulgocząc wściekle. Carvanhy zaczęły się śmiać, ale wtedy stało się coś niesamowitego - uczucia Karpika pozwoliły mu evoluować! Przed złymi rybami nie pływał już mały i słaby Karpik, ale potężny i silny Gyarados!Jeden wielki ryk sprawił, że Carvanhy uciekając pogubiły łuski, a jedna krzyczała, że od teraz będzie wegetarjaninem.

- Dziękuje sunku - powiedziała mama Magicarp
- Kocham Cie mamo - zaryczał młody Gyarados - Od dzisiaj, to ja zadbam o Ciebie

I tak kończy się nasza historia kochani, dbajcie o swoje mamy nie tylko w dniu ich święta, ale zawsze. One oddały Wam swoje serca :)

Ostatni rysunek - tu przepraszam wszystkich z jakimkolwiek zmysłem artystycznym - naprawdę się starałem
Załączniki
61290988_424607361667718_6119647915066523648_n.jpg
Awatar użytkownika
[Empirion]
Pokemon
 
Posty: 1
Rejestracja: wtorek 21 maja 2019, 21:08

Re: Dzień Mamy

Postautor: Ksiezu » piątek 24 maja 2019, 19:46

Witam ja będę drugi który pokaże swoją prace, niestety przygotowałem tylko obrazek ;/ Ale mam nadzieje że się nada ;)
Pozdrawiam Ksiezu ;)
Załączniki
003.jpg
Awatar użytkownika
Ksiezu
Pokefan
 
Posty: 8
Rejestracja: piątek 15 maja 2015, 10:01

Re: Dzień Mamy

Postautor: Celestia » sobota 25 maja 2019, 08:45

Hej, więc okazuje się, że jestem trzecia :D
Postarałam się zrobić prace we wszystkich trzech kategoriach, lecz mogę lekko pomieszać ich kolejność ^^

Wierszyk/rymowanka - mam wrażenie, że wyszedł długi ^^

Na polanie znów nowina
kangaskhan z synkiem zabawę zaczyna
Śmiechy, chichy i łaskotki
z dala patrzą poke kotki
Chowanego, berek, klasy
syn uwielbia też zapasy
Duża mama ciężko dyszy,
Maluch pobiegł łapać myszy
Rattaty uciekają w pośpiechu
oby starczyło im oddechu
Mama woła już do łóżka naszego szalonego maluszka.

Śpi kangaskhan pod chmurami
W śnie tańczy z pokemonami
wciąż zabawy mu za mało
Mamę męczyć lubi śmiało
Lecz ta nigdy nie ma dość
Choć jej synek daje w kość

Zbudził się kangaskhan mały
Pozostałe poki spały
Mały budzi mamę prędko
Może dziś pomacha wędką
Wierszyk wyszedł dosyć długi
przedstawiam wam kochającej matki zasługi!

Historyjka

Dawno temu, gdzieś w głębinach oceanu mieszkała sympatyczna para Wailordów wraz z małym Wailmerem. Pewnego słonecznego dnia, gdy pożywienia niestety zabrakło odważny tata Wailord wybrał się na niebezpieczną wyprawę zostawiając zatroskaną mamę z synkiem, lecz ta dzielnie się nim opiekowała i nie spuszczała go z oczu.
Mijały tygodnie, a Wailord nie wracał. Mama z małym postanowili wyruszyć na wyprawę w poszukiwaniu rodzica.
-Mamo, jak myślisz, czy tata jest bezpieczny?
-Pewnie synku, nawet nie myśl inaczej!
Jasna poświata odbijanego przez wodę słońca dodawała im nadziei, a latające wokół Pelippery dotrzymywały im towarzystwa. Mozolna wędrówka zdawała się nie mieć końca. O zachodzie słońca Wailmer zobaczył cień w oddali - tak, to coś dużego!
-Mamo! Mamo! czy to tata? Spójrz daleko przed siebie!
-Synku, być może jest to twój tata, lecz ocean jest wielki, a Wailordów jest wiele.
Mama po chwili namysłu postanowiła zbadać sytuację.
-Maluszku? Zostań tu na chwilkę, ja tylko podpłynę do twojego znaleziska i sprawdzę co lub kogo widziałeś.
Mama Wailord już prawie była pewna, że za chwilkę spotka kogoś z rodziny lub jej wiernego męża, lecz ku jej zdziwieniu wielki cień okazał się być statkiem zespołu R, który widząc naszą wielką bohaterkę zmienił kierunek podróży i szybko chciał ją złapać. Matka zmęczona wędrówką nie miała jak walczyć - była wolna, więc z łatwością wpadła w sieci zespołu R. Zdołała złapać ostatni oddech i nerwowo zawołała zmieszanego synka.
-O nie! Mamo, dlaczego jesteś cała w tych zabójczych sieciach? Nie ruszaj się, zaraz sprowadzę pomoc! Błagam cię, wytrzymaj!
-Synku, dam sobie radę...
Wailmer bez zastanowienia popłynął nad rafę koralową, poszedł po znajomego Sharpedo i po chwili miał on już niezłą garstkę wojowników.
-Chłopaki, nie ma czasu do stracenia, musimy uratować moją mamę!
Cały szereg krwiożerczych rekinów wyruszył na pomoc słabej, cierpiącej wielorybiej mamusi. Otoczyli ją z każdej strony i energicznie rozrywali węzły ostrymi zębami. Wailord zdołała się uwolnić, a zgraja Sharpedo sprawiła, że zespół R znowu prysnął.
-Mamo, wybacz mi, że nie byłem w stanie ci pomóc.. chciałbym być kiedyś tak odważny jak ty, byłaś w stanie zaryzykować swoje życie dla mnie!
-Wailmer, nie opowiadaj bzdur, dzisiaj byłeś najodważniejszym pokemonem w całym oceanie! Każdy chciałby pomóc na własną rękę, ale nie zawsze jest to możliwe. Ty, maluszku, wykazałeś się sprytem i szybkością działania, zaangażowałeś w ratunek grupę przyjaciół i nie jest to żaden wstyd.
-Dziękuję za te miłe słowa, mam nadzieję, że kiedyś będę tak mądry jak ty, mamo! Kocham cię i nigdy cię nie opuszczę.
-Spójrz, czy to nie tata? No popatrz, cała rodzinka w komplecie! Chodź, opowiemy mu naszą historię.
Od tego momentu ta wyjątkowa rodzina już zawsze była razem szczęśliwa i otwarta na nowe przygody.

Rysunek

Tym rysunkiem chciałam nawiązać do mojego wierszyka. Przedstawiłam na nim mamusię Kangaskhan ze swoim malutkim synkiem.
Załączniki
G4bVmGt.jpg
Awatar użytkownika
Celestia
Pokemon
 
Posty: 2
Rejestracja: niedziela 21 kwie 2019, 18:47

Re: Dzień Mamy

Postautor: Sami Swoi » sobota 25 maja 2019, 11:52

Rymowanka
Witaj mamo, ty kochana
z niespodzianką idę z rana.
Pika czapkę tu ci dam
w pokemony sobie gram.
Mama strażnikiem skarbu jest
a jej młode bronią jej.
Boxa Mega nie chce oddać
może im się to spodobać.
Piękny kolor, bo jest złoty
chcą go też mieć dzikie koty.
Dzieci boxa schować chcą
więc do Kingdry szybko brną.
Żaden trener nas nie znajdzie
na tej wyspie jest tak fajnie.
Mama się nie musi martwić
z dziećmi tu się może bawić.
To był piękny mamy dzień
szkoda taty, bo to jest leń.
Tu nareszcie spokój mamy
naszą mamę tak kochamy!

Opowiadanie (trochę długie)
Dawno, dawno temu, w wielkim mieście pełnym unikalnych, spokojnych miejsc żyła sobie Gardevoir
wraz ze swoją córeczką Kirlią. Obydwie świetnie się dogadywały, razem z ciocią Gallade codziennie
wybierały się na treningi taneczne, do czasu... kiedy cioci się tańce znudziły i interesowały ją
tylko i wyłącznie sztuki walki. Siostry - Gardevoir i Gallade pokłóciły się, a Kirlia nie miała nawet ochoty na dalsze treningi, stwierdziła że to już nie to samo. Niedługo miał się odbyć wielki turniej tańca pokemonów, Kirlia i jej mama mówiły o nim od miesiąca i bardzo chciały wziąć udział, chociażby dla poprawy humoru. Mama była rozpłakana, ponieważ bardzo martwiła się o swoją siostrę - Gallade.
Kiedy nastał ranek, Kirlia jak zwykle w podskokach udała się do kuchni, rzucić okiem na kalendarz.
Od razu zauważyła że to jest ten dzień, święto mamy. Wyszła z domu do miasta. Kupiła pięknego misia z napisem "Kocham Cię", bukiet róż oraz zapisała siebie i mamę na taneczny turniej. Kirlia wróciła do domu, lecz o dziwo nikogo w nim nie zastała. Krzyczała ale niestety bez skutku. Bardzo się zmartwiła, odłożyła niespodziankę w swoim pokoju i wybiegła z domu, po czym usłyszała odgłosy walki, rozejrzała się dookoła i spostrzegła na dachu trzy Ninjaski unoszące się w powietrzu. Szybko się zorientowała, że coś tam się dzieje.
Złe pokemony zostały powalone potężnym psychicznym atakiem, którego Kirlia rozpoznała bez żadnego namysłu. Szybko wspięła się na dach, po czym zobaczyła swoją mamę wraz z leżącymi przed nią Ninjaskami.

- Mamuś, nic Ci nie jest?! Skąd oni się wzięli?
+ Nie martw się Kirlio. Ktoś ich musiał nasłać, nigdy nie widziałem w tej okolicy dzikich Ninjasków.
- Chodź, wracamy do domu.

Ninjaski odzyskały przytomność i jeden z nich rzekł:

-Pożałujecie tego, nasza mistrzyni was zniszczy!
I odlecieli niezauważenie niczym ninje.

Gardevoir i Kirlia wróciły do domu po tym dziwnym ataku. Kirlia pobiegła do pokoju po prezenciki dla mamy.
Zeszła na dół, skierowała się do Gardevoir i powiedziała:

- Mamo, wszystkiego najlepszego!
+ Och! Dziękuję Ci bardzo córciu! Jesteś kochana!
- Mam coś jeszcze, zobacz!
+ Och! Zapisałaś nas na turniej najlepszego duetu?!
- Tak! Zaczyna się dzisiaj wieczorem więc możemy poćwiczyć!

Gardevoir zaprowadziła córkę do salonu. Cały czas ćwiczyły różne pozy, kroki taneczne. Wkładały w to całe serce, ponieważ dla nich taniec zawsze musi być idealny i bezbłędny.
Wybiła godzina, kiedy musiały wyjść z domu i udać się do sali pokazowej, gdzie odbywa się cały turniej.
Dziewczyny przygotowane jak zawsze udały się do pana Ampharosa pokazać specjalne odznaki, które są dowodem zapisania się na turniej.
Kirlia już się nie może doczekać, obydwie już czekają za kurtyną aż organizator wywoła nazwę ich duetu. Przed nimi wystąpiło już kilkanaście zespołów, które dały widzą na prawdę dobry show. Gardevoir i Kirlia nigdy się
nie załamywały jak widziały kogoś dobrego, zawszę sobie mówią że to "pikuś", w ten sposób bronili swojego ducha walki.
W końcu nadeszła ich kolej, organizator jasno przemówił:
- A teraz zapraszamy na scenę córkę z mamą! Team Gard!

Wspaniale się razem bawiły, jednak niestety coś chciało zepsuć ich wielkie szczęście. Na scenie zaatakowały je trzy Ninjaski, takie same jak wcześniej, ale to nie wszystko... zjawiła się także niespodziewanie siostra Gardevoir - Gallade.
Kirlia myślała że ciocia przybyła z pomocą, lecz niestety... nie zdążyła mrugnąć i oberwała szybkim gradem ciosów, po którym upadła na ziemie. Gardevoir nie dowierzała w to co zobaczyła więc głośno zapytała:

- CO TO WSZYSTKO MA ZNACZYĆ?!

Gallade odpowiedziała zimnym tonem, zupełnie jakby rozmawiała z kimś obcym.

-Głupia siostrzyczko, w końcu się przekonałam, kim naprawdę jestem i czego chcę.

Gallade w ułamku sekundy znalazła się obok zszokowanej siostry, po czym chwytając ją za ramię
znowu przemówiła, jeszcze bardziej lodowatym głosem:

- Jestem złem, które sprawi że całe to miasto, łącznie z wami... przestanie istnieć.

Wybuchła walka pomiędzy dwiemia siostrami. Gallade władała mocami typu psychicznego i walczącego, natomiast Gardevoir posługiwała się wyłącznie psychiką.
Mimo że były siostrami, Gardevoir nie wahała się walczyć z całych sił i używać najsilniejszych ataków w obronie córeczki.
Kirlia wstała z ziemi i przyglądała się z wielką uwagą, nie mogła uwierzyć w to co się stało z ciocią.
Podczas walki, Gallade śmiała się z Gardevoir, że jest słaba i tylko tyle potrafi... aż tu nagle.. z pod sukni
Gardevoir, niespodziewanie wyszło coś malutkiego z zielonymi włosami, zasłaniającymi praktycznie całą twarz.
Tak! Gardevoir zrodziła drugą córeczkę o imieniu Ralts.
Malutki pokemon, dopiero co wyszedłszy na świat, wymierzył wzrokiem swoją mamę oraz stojącą dalej starszą siostrę Kirlię. Kątem oka zobaczyła nawet Gallade, która wręcz tarzała się ze śmiechu po ziemi.
Ralts przyglądała się jej, jakby zobaczyła pokemona lubiącego wycierać sobą podłogę.
Również zaczęła śmiać się z Gallade. Zła ciocia wstała z ziemi, stała się poważna jak śmierć i powiedziała:

- Śmiej się póki możesz, głupi mały robaczku, Ha ha ha!

Ralts wystraszyła się, przypadkowo użyła ataku w stronę Gallade, który wysłał ją do innego wymiaru z którego
raczej już nie powróci. Gardevoir i Kirlia były zdziwione ale za bardzo się zachwyciły nowym członkiem
rodziny i zapomniały o całej akcji.

- Spójrz Kirlio, masz siostrzyczkę !

Kirlia rzekła z uśmiechem:

- Super! Zawsze chciałam mieć siostrę ! Będę o nią dbała mamusiu.

Cała rodzina szczęśliwie wróciła do domu, ze złotym pucharem, który był wielkości głowy Ralts.
Wszystkie się wymyły i poszły do łóżek. Musiały się odprężyć po wieczornych tańcach.
Mama położyła Ralts do swojego łóżka, po czym poszła zobaczyć do Kirlii.

- O kochana, ty jeszcze nie śpisz?

Kirlia odpowiedziała szybko:

- Czekałam na Ciebie, żeby Ci powiedzieć dobranoc i że Kocham Cię mamo.

Gardevoir aż się popłakała, jest szczęśliwa że ma taką cudowną córkę.

- Córciu, ja też Cię kocham bardzo mocno! Słodkich snów skarbie.

Tutaj się kończy historia naszej Kirlii i jej mamy - Gardevoir.
Nic nie przebije połączonej siły mamy i córki, pamiętajcie!

Rysunek
Dzień mamy.jpg
Obrazek
Obrazek
Nick : Flash Deck
Level : 1688
Gildia : Sami Swoi
Awatar użytkownika
Sami Swoi
Poketrener
 
Posty: 87
Rejestracja: wtorek 07 sie 2018, 13:57

Re: Dzień Mamy

Postautor: Nessik » sobota 25 maja 2019, 12:11

Mnie również nie mogło zabraknąć :D

Wierszyk:

Bawią się larvitary małe,
oczka mają czerwono białe.
Skaczą,szarpią i na mame się fochają,
lecz wciąż ją mocno kochają.
Mama-Tyran, groźne imię,
pozorne, bo zabawa nigdy nie minie.
Za swoimi dziećmi stanie murem,
nie pokona jej nawet Kyurem.
Ciągle sprząta po nich i gotuje,
taka mama na medal zasługuje.
Mimo wszystko daje radę,
bo razem tworzą super brygadę.
Czasami lekko ktoś krzyknie,
ale ich miłość nigdy nie zniknie.
I będą razem aż po wieczne czasy,
nie rozdzieli ich Dialga i Palkia-dwa cieniasy.
Tak się kończy mój wierszyk o małych larvitarach,
które zasnęły przy mamie w swoich przytulnych koszarach.


Opowiadanie:

Dawno ,dawno temu mama buterfree wysłała swoje dziecko caterpie do szkoły.
-Tylko uważaj po drodze Pie i idź ścieżką! Droga przez las bywa niebezpieczna.
-Dobrze mamo! Będę ostrożny- odparł caterpie.
Zachwycony caterpie ruszył przed siebie. Nie wiedział co go czeka w ciemnym i nieznanym przez niego lesie. Nucił sobie pod nosem, gdy nagle usłyszał szelest w krzakach.
- Halo, jest tam kto? - powiedział caterpie.
Nikt nie odpowiedział, więc powtórzył przestraszonym głosem ponownie.
-Haaaloo, kto tam jest?
Nagle z krzaków wychodzi zaspany weedle.
-Przepraszam, to tylko ja. Zgubiłem drogę do szkoły. Pomożesz mi?
- Hej,chodź ze mną, pójdziemy razem. Na imię mam caterpie. Miło Cie poznać.

Caterpie jeszcze bardziej szczęśliwy , że poznał nowego przyjaciela, coraz bardziej
zapominał słowa mamy. Idąc wspólnym krokiem dochodzą do końca ścieżki.
-I co teraz? Droga miała prowadzić do szkoły, chyba źle poszliśmy- rzekł caterpie.
-Yy..
Zszokowany weedle chwilę pomyślał i mówi:
- Chodź tędy, na pewno jest tuż za rogiem, nie będziemy się przecież cofać!
Caterpie po chwili namysłu zgodził się na propozycję towarzysza i oboje zboczyli z dróżki.

Minął kwadrans. Caterpie zatrzymał się i mówi do przyjaciela:
- Czy my tędy nie szliśmy? Spójrz, to te same drzewo co mijaliśmy dosłownie przed chwilą,
- Niee, wydaje ci się- odparł pewnym głosem weedle.
Nagle słyszą szelest liści. Odwracają się za siebie, lecz nikogo nie widzą. Odgłosy stają się coraz bardziej głośne i wyraźne.Przerażeni przyjaciele spoglądają ku górze i uświadomili sobie, że weszli na teren ariadosów. Caterpie natychmiast przypomniał sobie słowa mamy, lecz było już za późno. Zwinne pająki zagrodziły im drogę ucieczki.
- A wy maluchy czego tu szukacie? Zgubiliście się? -mówią ,śmiejąc się.
-My.. my tylko chcemy przejść- odparł cichutko Pie.
- A my tylko chcemy jeść! - powiedziały ariadosy i natychmiast przywiązały ich do pajęczyn.
Maluchy zaczęły się szarpać, licząc , że uda się uciec, ale nic z tego. Krzyczeli ile mieli sił, lecz i to wydawało się nie dawać efektów. Po chwili usłyszeli głos mamy caterpie:
- Pieee, jesteś tu?
Cwane ariadosy usłyszały również głos, więc zakleiły swoja siecią buzie maluchów, aby te nie mogły wezwać pomocy.

Okazało się, że buterfree była tuż tuż i wpadła między nich tak szybko jak tylko mogła. Niosła ozdobny diament do szkoły, gdzie miał się uczyć jej syn. Był tak piękny, że blask jego oślepił okrutne pająki, które ze strachu uciekły. Wykorzystując moment , uwolniła dzieciaki i mocno przytuliła.
- Caterpie, a co ja mówiłam? Nie miałeś schodzić z ścieżki. Tak bardzo się bałam..
- Wiem, mamo... Przepraszam, więcej się to nie powtórzy,
-A o Ciebie weedle rodzice też się pytali, szukają cię i się martwią. Zaprowadzę tym razem was obu do szkoły.
Smutny, bo przez niego mogła wydarzyć się tragedia ,spojrzał małymi oczkami na na swojego przyjaciela i powiedział:
- Ja też przepraszam, nie chciałem zrobić nic złego, dziękuję pani za pomoc.
Po całym zdarzeniu ruszyli w dalszą drogę. Nabyli nowe doświadczenie, które zapamiętają do końca życia. Będą pamiętać, że rodzice zawsze się martwią o swoje dzieci i należy ich słuchać, bo często mają rację.


Rysunek:
Załączniki
konkurs.jpg
Awatar użytkownika
Nessik
Pokefan
 
Posty: 11
Rejestracja: niedziela 14 kwie 2019, 12:45

Re: Dzień Mamy

Postautor: Sharingan » sobota 25 maja 2019, 22:03

Opowiadanie
Dawno, dawno temu żyły sobie dwa spokojne pokemony, Zorua i jej mamusia, Zoroark. Zamieszkiwały ogromną jaskinię, niczego im nie brakowało. Mieli dużo jedzenia, wody i co najważniejsze, mieli siebie.
W końcu nastał ranek, Zorua jak zwykle wstał wcześnie. Rozgląda się ale nie dostrzega nigdzie swojej mamy. Szukał jej po całej jaskini ale bez rezultatów, wyszedł na z jaskini przeszukać las, następnie poszedł do miasteczka, potknął się o coś i myślał że to tylko kamyk ale było inaczej... Zorua wpadł w pułapkę, znalazł się w klatce w której zobaczył trzy legendarne pokemony: Celebi, Victini oraz Entei. O dziwo ten trzeci wydawał się Zorule podejrzanie... Rozpoznał że ten trzeci to tak naprawdę była jego mama. Zoroark z niewiadomo jakiego powodu zaczęła atakować swojego małego synka. Zorua nie miała pojęcia co się dzieje i dlaczego jest atakowana przez własną mamę. Zauważył dziwny, czarny płomień który unosił się obok Zoroarka, płomień okazał się być Darkraiem, który zmanipulował i wykorzystał biedną mamę. Zorua była bardzo ranna przez szaleńcze ataki swojej mamy, niewiele brakowały do tragedii aż w końcu... z pomocą przybyły trzy legendarne psy, PRAWDZIWE! Raikou, Entei i Suicune rozwaliły klatkę i chciały szybko zabrać biednego Zorue do centrum pokemon, na ich stronie nieszczęśliwie stanęło stado Ninjasków, które ich zaatakowały. Zorua przemienił się się w Ninjaska jednak to mu się zbytnio nie udało, gdyż był widoczny jego czarny ogon. Legendarne pokemony się bardzo zdziwiły, ponieważ to jest syn od potężnej Zoroark i powinien mieć opanowaną sztukę iluzji tak jak jego mama. Entei zaatakował ninjasków potężnym miotaczem płomieni, Suicune doprawił wodnym strumieniem, a Raikou wykończył ich swoim grzmotem. Walka się skończyła, jednak niestety Zoroark zdążył zlokalizować swojego synka i jego trójkę która mu towarzyszy. Uciekli do miasta, Darkrai rozkazał Zoroarkowi zmienić się w trzy legendarne psy i zniszczyć miasto. Biedna nieświadoma mama go posłuchała, zmieniła się w Enteia i przy użyciu wiru ognia podpaliła prawie całe miasteczko. Następnie zamienił się w Raikou, którym wywołał groźną burzę przy użyciu dwóch potężnych ataków piorunem, skierowanych prosto w niebo. Ostatnim pokemonem w którego się zamienił był Suicune, chciała spowolnić Zorue i resztę jej paczki przy użyciu tsunami. Zorua obmyślił plan, polegał on na pokonaniu Darkraia, dzięki temu jego mama nie byłaby pod kontrolą złego pokemona. Entei, Suicune i Raikou podjęli się tego zadania, a sama Zorua poszła się walczyć a zarazem pomóc swojej ukochanej mamusi. Legendarne pokemony odnalazły Darkraia, jednakże że ten był szybszy i uśpił ich swoim mrocznym atakiem - ciemnej pustki.
Zorua już była bardzo zmęczona, leżąc na ziemi powiedziała do swojej mamy:
- Wyciągnę cię od tego Darkraia, obiecuję!

Trójca psów obudziła się ze snu, chcieli zaatakować Dakraia, jednakże ten stał się na krótki czas niewidzialny. Entei polecił przyjaciołom zaatakować w miejsce obok dużego drzewa. Suicune i Raikou wycelowali swoje najsilniejsze ataki w miejsce wyznaczone przez Enteia. Darkrai, niezdolny do dalszej walki upadł na ziemię, po czym legendarne stworzenia zapieczętowały go w specjalnym pudełku.
Zorua był już na skraju wytrzymałości, jego mama miała zadać ostateczny cios, lecz nagle ocknęła się od całego piekła.
Mały czarny pokemon skierował się do Enteia, Raikou i Suicuna z pytaniem:
- A gdzie ten... Darkrai?

Raikou pokazał pudełko i zapewnił że Darkrai się w nim znajduje, obiecał że z przyjaciółmi będą go pilnować, aby już nigdy nie wyszedł na wolność.
Zoroark do nich przemówił:
- Dziękuję wam bardzo za uratowanie mojej osoby, a Ciebie synku przepraszam najmocniej za wyrządzone rany...

Zorua wstał i odpowiedział:
- Już wszystko w porządku, najważniejsze że wróciłaś i znowu możemy być razem!

Trójka legendarnych psów pożegnała się z nowymi przyjaciółmi i wybiegli z pudełkiem jak najdalej od miasteczka.
Nasi bohaterowie, Zorua i jego mama - Zoroark, wrócili bezpiecznie do swojej jaskini, gdzie znowu mogli żyć ze sobą długo i szczęśliwie. Dziękuję :)

Rysunek
https://zapodaj.net/02eeb66e16660.jpg.html
Obrazek
Awatar użytkownika
Sharingan
Pokemon
 
Posty: 2
Rejestracja: czwartek 16 maja 2019, 14:04

Re: Dzień Mamy

Postautor: XxGiBuNxX » niedziela 26 maja 2019, 09:57

Opowiadanie
Dawno, dawno temu w pewnym jednorodzinnym domku, żyły sobie 3 wspaniałe pokemony. Malutki Pichu wraz ze swoją mamusią Pikachu, oraz tatą Raichu. Pewnego razu kiedy Raichu i jego synek wstali na śniadanie bo myśleli że jak zawsze jest gotowe... okazało się że mamy nie ma w domu. Nikomu nic nie mówiła, nie wiedzieli gdzie jej szukać. Tatuś postanowił zadzwonić do swojego starego przyjaciela policjanta Arcanina. Dzielny policyjny pokemon dotarł do domu naszych bohaterów, po czym wspólnie w trójkę zaczęli szukać zaginionej Pikachu. Biegli, biegli aż tu nagle zaniepokoił ich jakiś dźwięk, to było stado Beedrili. O dziwo dzikie pokemony, które ich zaatakowały, miały na sobie kostium na którym widniała wielka, czerwona litera "R". Skończyli walczyć, Beedrille zaczęły uciekać, lecz malutki Pichu zwrócił uwagę na dziwną kartę, która wypadła jednemu Beedrillowi. Karta prowadziła do kryjówki zespołu R, to ewidentnie oznaczało że mama od Pichu jest w wielkim niebezpieczeństwie. Kierowali się mapą, która ich pewnie doprowadzi do biednej Pikachu. Dotarli do miasta, gdzie było bardzo cicho i ciemno. Raichu zauważył te same Beedrile co wcześniej, które bez wahania zaczęły go atakować. Oczywiście ich znowu pokonały. Idą dalej, Arcanine zauważył Persiana który niesie coś żółtego na swoim grzbiecie. Tak! to był szef zespołu R, a na jego grzbiecie była biedna mama od Pichu. Arcanine zablokował drogę Persianowi, ten zaś odłożył porwaną Pikachu na bok i przygotował się do walki. Zaczął walczyć sam przeciwko naszym bohaterom, nawet same Beedrille mu nie zdołały pomóc. Kiedy upadł, Raichu podbiegł szybko i odebrał biedną Pikachu z łap brudnego kocura. Arcanine zaszczekał dwa razy, w mgnieniu oka zjawili się jego przyjaciele i zabrali szefa zespołu R, na zawsze. Mama bardzo podziękowała swoim dzieciom i policjantowi Arcanine, za uratowanie od tej złej bandy. Pożegnali się. Cała rodzina wróciła bezpiecznie do domu i znowu mogli żyć ze sobą razem, bezpiecznie i w perfekcyjnej harmonii! KONIEC :)

Rysunek
https://zapodaj.net/72cc2fd0625c3.jpg.html
Obrazek
Nick : Gibun
Level : 1352
Gildia : Sami Swoi
Status : on
Awatar użytkownika
XxGiBuNxX
Pokemaniak
 
Posty: 43
Rejestracja: czwartek 16 sie 2018, 12:01

Re: Dzień Mamy

Postautor: Admin » wtorek 28 maja 2019, 08:06

Wyniki !

Mamy aż 4 pierwsze miejsca (jury zgodne co do waszego talentu)
Empirion - 200 pkt. do SMS SHOP + dowolny Pokemon do złapania
Ksiezu - 200 pkt. do SMS SHOP + dowolny Pokemon do złapani
Celestia - 200 pkt. do SMS SHOP + dowolny Pokemon do złapani
Flash - 200 pkt. do SMS SHOP + dowolny Pokemon do złapani

II miejsca dla :
Ness - 100 pkt. do SmS Shop + 1 x dowolny kamień
Gibun - 100 pkt. do SmS Shop + 1 x dowolny kamień

III miejsce dla :
Sharingan - 50 pkt. do SMS ShoP + 200 cukierków

Punkty do sms shop zostały Wam dodane. Po itemki / poki zapraszam w grze /denek
Sprawdzaj nowości na naszym fejsie --> https://www.facebook.com/Pokemononlinepl
Obrazek
Awatar użytkownika
Admin
Administrator
 
Posty: 1941
Rejestracja: niedziela 26 lut 2012, 16:02


Wróć do Konkursy

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości

cron